|
W minionym tygodniu zmroziły mnie wręcz słowa wypowiedziane przez wicepremiera Waldemara Pawlaka (PSL). W bezwiednej odpowiedzi, na wydawałoby się proste pytanie, dziennikarki TVN CNBC – w jaki sposób ma zamiar zabezpieczyć swoją starość, licząc tylko na „państwową” emeryturę czy też szukając innych zabezpieczeń. I co się okazało? Pan wicepremier państwa polskiego (człowiek, który dzięki obrotowości swojego ugrupowania (PSL) już czterokrotnie w sposób bezpośredni sprawował przez wiele lat władzę) mówi z tzw. proletariacką szczerością, że on sam będzie dbał o swoją przyszłość budując dobre relacje z dziećmi (bardzo to się chwali, nie ma to jak opieka rodziny na starość) i inwestują, bo na państwową emeryturę to nie ma co liczyć. Ale to jeszcze nic. Na kolejne stwierdzenie dziennikarki, że jest bardzo wielu obywateli, którzy muszą liczyć tylko na państwo. Pan premier odpowiada, że nie muszą, bo są organizacje charytatywne, kościoły i ludzie dobrej woli, którzy powinni wpierać najwyraźniej wszystkich polskich emerytów i rencistów!
Więc się pytam: po co nam takie państwo?
To pytanie jest dzisiaj bardzo aktualne ze względu na dyskusję jak się rozpoczyna o wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat. Jeżeli państwo polskie, w imieniu którego działa demokratycznie wybrany Rząd nie rozumie swoich obowiązków względem swoich obywateli, to o czym mamy w ogóle dyskutować?
Zdecydowana większość z nas pracuje uczciwie i uczciwie odprowadza konieczne, bo narzucone przez rząd, wszelkiej maści składki i podatki. I ze zgrzytaniem zębami, ale i z pokorą przyjmują kolejne podwyżki VAT, paliwa, energii itp.- bo co mają robić? Płaczą i płacą to solidarnie. Już od dziesięcioleci, bo takie są zasady funkcjonowania obywateli we wspólnocie narodowej, jaką jest państwo. Po co to robią? No przede wszystkim po to, żeby funkcjonowały te instytucje i były realizowane te zadania, które służą wszystkim obywatelom, czyli: wojsko, policja, straż pożarna, edukacja, służba zdrowia, kultura itd.
Ale najważniejszym oczekiwaniem obywateli płacących podatki jest aspekt myślenia o swojej przyszłości. Bezpiecznej przyszłości w myśl społecznej solidarności. I ten element powinien być najbardziej stabilny i ewentualnie bardzo odpowiedzialnie korygowany. A co nam się przydarzyło?
Kilka lat temu rząd AWS (pramatka obecnego PiS i PO) wymyślił reformę emerytalną, w myśl której zechciano zrobić dobrze wszystkim Polakom i zafundowano nam obowiązkowe dwa filary (ZUS i OFE) oraz trzeci filar dobrowolnego ubezpieczenia się na tzw. godną starość. Od tego czasu minęło ponad 10 lat i rzeczywistość oraz politycy zweryfikowali te ambitne wówczas obietnice starości podobnej do tej jaka jest udziałem naszych sąsiadów zza zachodniej granicy – czyli Hiszpania, Hawaje i w ogóle życie mlekiem i miodem płynące. Rok temu obecny rząd wpadł na pomysł korekcji założeń funkcjonowania OFE i zmienił diametralnie zasady odprowadzania naszych składek do I i II filaru. I nagle to co powinno być stabilne i przewidywalne, bo dotyczy oszczędności ludzi i obietnicach składanych wiele lat temu – pryska jak bańka mydlana. Nagle okazuje się, że ówczesne założenia były złe, ofiarami są obywatele a jedynymi, którzy na tym super skorzystali są Towarzystwa Emerytalne, które praktycznie bez żadnych konsekwencji korzystały sobie z naszych oszczędności żyjąc dobrze i dostatnio, praktycznie mało co pomnażając nasz składany na starość kapitał. Szkoda wielka, że nikt wcześniej tego nie dostrzegał i nie nadzorował narażając ludzi na niewymierne obecnie straty. Obietnice kilkutysięcznych emerytur i spokojnego życia okazały się płonne, a nasze emerytury wypłacane z OFE będą nawet niższe niż te z ZUS !
I nie ma winnych. Chyba jednak bardziej bulwersujące jest to, że jedną decyzją polityków podejmuje się decyzje, które będą rzutować na naszą przyszłość. W imię czego? W imię zasypywania dziury budżetowej powstałej w wyniku nieodpowiedzialnej polityki prowadzonej w ostatnich latach przez rząd PiS oraz PO-PSL.
Dlaczego więc dzisiaj mam wierzyć w jakiekolwiek projekty prezentowane przez obecnie rządzących Polską polityków? Kto mi da najmniejszą gwarancję, że to co zostanie dzisiaj przez Sejm uchwalone – za kilka lat i po zmianie ekipy rządzącej, co niewątpliwie wcześniej czy później niechybnie nastąpi – nie zostanie zmienione i wywrócone do góry nogami?
I tu zgadzam się z wicepremierem Pawlakiem. Zszokowana jestem jednak tym, że jako polityk który bezpośrednio wpływa na poziom realizowanej, złej polityki – nie robi nic, żeby to zmienić!.
Nie może być tak, żeby obywatele nie mieli zaufania do swojego państwa. Nie może być tak, żeby nie mogli liczyć na pomoc tego państwa, kiedy pojawi się taka potrzeba. Nie może być tak, że państwo wyciąga z naszych kieszeni nasze pieniądze, a nie daje nic w zamian. I nie może być tak, że na starość mamy liczyć na pomoc kościoła i ludzi dobrej woli – bo jakim prawem (i z czego) oni mają zastępować państwo w jego zobowiązaniach względem swoich obywateli ?! Nie może być tak, że żyć dobrze będzie się wszystkim..., ale tym będących przy władzy, bo my z naszych podatków przecież ich utrzymujemy. Tak nie może być.
Chyba, że... państwo zaprzestanie pobierać od nas daniny. Wtedy po prostu w naszych kieszeniach zostanie dużo więcej pieniędzy, które sami sobie odłożymy na spokojną i bezpieczną naszą starość. I zapłacimy za wizytę u lekarza, za leki, za przedszkole i za studia i za wiele jeszcze innych rzeczy, oprócz wielkiej i ciągle rosnącej administracji państwowej, która wówczas nie będzie nam już do niczego potrzebna.
Tylko po co nam wtedy takie państwo?
|